60 dni „dobrej zmiany”.

Po 60 dniach trudnego związku PiS ze społeczeństwem, wiadomo już wszystko.

Jedna strona od pierwszego dnia rozrabia, coraz pewniej zagarniając wspólną przestrzeń, druga strona szuka adwokata i sposobu, by jak najszybciej zakończyć toksyczny związek.

Jarosław Kaczyński potrzebuje osobistej zemsty. Po to A. Macierewicz jest w MON – bo najważniejszy jest Smoleńsk.
Zbigniew Ziobro ma przywrócić ręczne sterowanie prokuraturą, a Jacek Kurski ma to wszystko właściwie pokazać.
Bo przecież ciemny lud to kupi.

Albo tym razem, nie…

Po 60 dniach rządów PiS złoty jest coraz słabszy, a obsługa zagranicznego długu Polski, na skutek obniżenia ratingu, staje się coraz droższa.
Kurczą się możliwości sfinansowania programu 500 zł na dziecko, nikt już nie wspomina o darmowych lekach dla seniorów.
Spadające słupki oglądalności telewizji publicznej mogę sobie tylko wyobrazić.
Kampanijna teczka z gotowymi ustawami Premier Szydło była pusta…

Kiedyś Prawo i Sprawiedliwość skończy rządzić.
Trzeba będzie sporo posprzątać po „dobrej zmianie.”