Brexit – tu nie ma wygranych

Brexit – tu nie ma wygranych

Dzisiejszy dzień jest przełomowy dla Europy. Brytyjczycy 4-proc. przewagą głosów zdecydowali o opuszczeniu Unii Europejskiej. Trzeba tę decyzję uszanować.

Przed Wielką Brytanią stoi zadanie opuszczenia struktur unijnych z jednoczesnym zachowaniem maksimum przywilejów wynikających z dotychczasowego uczestnictwa. Tego będą zapewne oczekiwać od polityków brytyjscy obywatele, którzy oddali głos za opcją Brexit.

Przed pozostałymi 27 członkami Unii stoi poważne wyzwanie: wzmocnienie integracji i niedopuszczenie do efektu domina. Już widzimy deklaracje kolejnych antyunijnych polityków francuskich, holenderskich czy duńskich odnośnie przeprowadzenia podobnego referendum w ich krajach.

W kampanii optującej za wyjściem z UE dominowały hasła rozbudzające strach i nieufność, traktujące izolację jako remedium na problemy zjednoczonej Europy i współczesnego świata. To pewnego rodzaju analogia do klimatów z polskiej kampanii wyborczej, budowanych przez rządzącą dzisiaj partię oraz niektóre ugrupowania uznające się dzisiaj za opozycję.

Znamienne jest to, że o opuszczeniu UE zdecydowali głównie Brytyjczycy powyżej 50 roku życia. Młodsze pokolenia, głosujące za pozostaniem w strukturach unijnych, przez dziesiątki lat będą ponosić skutki ich decyzji.

Reakcje światowych giełd i dramatyczny spadek wartości funta pokazują ogromny poziom zaniepokojenia inwestorów, którzy nie lubią niepewności, niezależnie jakiego państwa ona dotyczy.

Wynik wczorajszego referendum powinien być „zimnym prysznicem“ dla polskiego rządu. Politycy muszą gruntownie przemyśleć sposób komunikacji ze społeczeństwem. Unia Europejska, która bez wątpienia jest najbardziej zaawansowanym ugrupowaniem integracyjnym na świecie, musi na nowo uczyć się, jak sprzedawać swój sukces.

W związku z wczorajszą decyzją Brytyjczyków, Prawo i Sprawiedliwość traci największego sojusznika w UE, jak to określał minister Waszczykowski.

Jak w związku z tym zamierza skutecznie zadbać o polskie interesy, a także zatroszczyć się o dobro około 1 miliona Polaków mieszkających i pracujących na Wyspach?

Wejście w konflikt z UE i systematyczne obrażanie europejskich partnerów z pewnością nie poprawiają naszej pozycji negocjacyjnej.

Unia Europejska będzie musiała gruntownie przebudować swój budżet, gdyż około 12 proc. jego wysokości stanowią wpłaty Wielkiej Brytanii. Możemy zatem spodziewać się wielu cięć finansowych, które w dużym stopniu dotkną niestety Polski.

A przecież fundusze unijne to jeden z fundamentów ekonomicznego planu rozwoju wicepremiera M. Morawieckiego, wsparcia polskiego rolnictwa, innowacyjności i wielu gałęzi gospodarki.

Polska osłabiona konfliktem z najważniejszymi partnerami w Unii Europejskiej stanie się państwem nawet nie drugiej, ale trzeciej kategorii.

Z polskiej perspektywy chodzi nie tylko o odbudowę miejsca Polski w Europie. Polska osłabiona coraz głębszymi podziałami społecznymi tworzonymi przez Jarosława Kaczyńskiego i jego „dwór“ nie będzie w stanie się rozwijać. Coraz większa dominacja ksenofobicznych i antyunijnych nastrojów wywołanych przez PiS zaprowadzi nas na peryferie UE, co oznacza koszty, kłopoty i brak perspektyw dla milionów polskich obywateli. Rząd Beaty Szydło konfliktując się z Unią Europejską zapomniał o ważnej kwestii: łatwo wypuścić dżina z butelki. Znacznie trudniej zamknąć go w niej z powrotem.

Proces wychodzenia Wielkiej Brytanii ze struktur unijnych może potrwać około 2 lat. Trzeba czym prędzej sformułować zasady Brexitu, by maksymalnie zmniejszyć niepewność, zarówno po stronie obywateli UK i UE, jak i globalnych inwestorów.

Trudno dziś przewidzieć, jak Brexit odbije się na polskich obywatelach mieszkających i pracujących na Wyspach. Próby ograniczenia ich praw mogą napotkać analogiczne ograniczenia dla ok. 1,8 mln Brytyjczyków mieszkających i pracujących na terenie Unii Europejskiej.

Jedno jest pewne.

Mimo radości zwolenników Brexit, wszyscy jesteśmy w tej sytuacji przegranymi, a populistyczne hasła, używane jak pionki w grze o władzę, doprowadziły do kolejnego problemu, z którym będzie musiało zmierzyć się ponad 0,5 mld obywateli Unii Europejskiej oraz globalna gospodarka.