PROPAGANDA SUKCESU MINISTRA MORAWIECKIEGO

PROPAGANDA SUKCESU MINISTRA MORAWIECKIEGO

– To czysta propaganda sukcesu rządów PiS wygłaszana w Sejmie przez wicepremiera Morawickiego – mówili na konferencji prasowej posłowie Nowoczesnej. W w ostatnich dniach wicepremier spotkał się najpierw z posłami z sejmowej Komisji finansów publicznych, a następnie z Komisją gospodarki.

– Nie zgadzamy się z tezą, że finanse publiczne zostały uzdrowione – mówiła poseł Hennig-Kloska. Według niej, wicepremier Morawiecki stwierdził, że deficyt na koniec roku wyniesie 52 mld zł. Oznacza to, że w ciągu pięciu ostatnich miesięcy tego roku dług będzie rósł szybciej niż zakłada ustawa budżetowa. Według ustawy dług powinien wzrosnąć o 34 mld zł, a nie o 52 jak zakłada obecnie ministerstwo. – To oznacza, że nie mamy do czynienia z procesem uzdrawiania finansów publicznych, a jedynie z przesunięciem zadań i płatności na drugą połowę roku – dodała posłanka.

Odnośnie wzrostu ściągalności podatków, eksperci Nowoczesnej uważają, ze sytuacja ta nie wynika w całości z uszczelnienia systemu podatkowego. Należy tu uwzględnić lepsze wyniki firm, które w okresie dobrej koniunktury na świecie odnotowują wyższe zyski i płacą wyższe podatki.

Na kwestie pomysłów PiS wobec OFE zwrócił uwagę poseł Jerzy Meysztowicz. – Budzi nasze poważne obawy brak ostatecznego stanowiska Rządu w sprawie przejęcia środków z Otwartych Funduszach Emerytalnych – powiedział Meysztowicz. – Nowoczesna stoi na stanowisku, że po przejęciu przez PO 170 mld złotych, to co w OFE zostało powinno być zapisane na Indywidualnych Kontach Zabezpieczenia Emerytalnego.
Poseł przywołał wystąpienie ministra Henryka Kowalczyka, który stwierdził, że całość środków powinny zasilić Fundusz Rezerwy Demograficznej, co oznacza, że tak naprawdę pieniądze Polaków zostaną zarekwirowane przez rząd PiS.
Poseł Nowoczesnej przypomniał też, że ma żadnych efektów prac nad Konstytucja dla Biznesu, którą hucznie zapowiadał wicepremier Morawiecki, a na którą bardzo liczyli przedsiębiorcy.

– W okresie kryzysu gospodarczego, w latach 2008-2013, Polska była najszybciej rozwijającą się gospodarką UE. Dzisiaj już tak nie jest – dane z drugiego kwartału 2017 pokazują, że szybciej od Polski rosło 5 krajów – Rumunia, Słowenia, Estonia, Łotwa, Czechy – mówił Mateusz Sabat. – O ile szybki wzrost Rumunii nie jest powodem do niepokoju , bo to jest biedny kraj, mający dostęp do prostych mechanizmów wzrostu, to fakt, że szybciej od Polski rosną kraje od niej bogatsze jak Estonia, Słowenia, Czechy – a w ujęciu kwartalnym Holandia i Szwecja, jest bardzo niepokojący.

Zdaniem Mateusza Sabata, Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju wcale nie służy doganianiu rozwiniętych krajów, natomiast dobre wyniki Polski wynikają po prostu z europejskiego ożywienia gospodarczego.

Ekspert Nowoczesnej zwrócił też uwagę na temat wzrostu wynagrodzeń w drugim kwartale tego roku w stosunku do analogicznego okresu w roku poprzednim (jest to 4,1% w ujęciu nominalnym). W ujęciu realnym to prawie o połowę mniej, bo inflacja w drugim kwartale oscylowała w okolicach 2%. Dla porównania – w ubiegłych 2 latach wynagrodzenia rosły w tempie 4-6% nominalnie – przy deflacji, a zatem realnie 5-7%.