B. Dolniak i K. Gasiuk-Pihowicz o tym, jak politycy PiS chcą kontroli nad sądownictwem

B. Dolniak i K. Gasiuk-Pihowicz o tym, jak politycy PiS chcą kontroli nad sądownictwem

Projekt ustawy o ustroju sądów powszechnych autorstwa PiS wraz z pozostałymi pomysłami na degradację sądownictwa planowanymi przez Zbigniewa Ziobrę to w rzeczywistości wprowadzenie tylnymi drzwiami kontroli polityków PiS nad sądownictwem.  Sprawę skomentowały w Sejmie wicemarszałek Barbara Dolniak i posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Kilkanaście różnych instytucji opiniowało ten projekt ustawy. Nie służy on usprawnieniu funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, a na celu ma podporządkowanie funkcjonowania sądów Ministrowi Sprawiedliwości.  – powiedziała wicemarszałek B. Dolniak.

W środę w Sejmie jest rozpatrywany projekt ustawy o ustroju sądów powszechnych. To zestaw z pozoru technicznych zmian, które będą miały jednak dramatyczne skutki. Na końcu czeka nas koniec niezależnego i niezawisłego sądownictwa. Do tej pory zwierzchnikiem dyrektora sądu był prezes sądu. Po wprowadzeniu tej ustawy pełna kontrola nad dyrektorami sądów przejdzie w ręce Ministra Sprawiedliwości. Ich powoływanie i odwoływanie nie będzie obwarowane żadnymi regułami. PiS będzie miał pełną dowolność w obsadzaniu tego stanowiska.

Plany PiS wobec sądów to koniec trójpodziału władz znanego z demokracji i początek jedynowładztwa znanego z dyktatur. W projekcie ustawy o ustroju sądów powszechnych nie ma otwartych zapisów o kontroli Ministerstwa nad sędziami, ale wszystkie zgłaszane od kilku miesięcy pomysły w praktyce dadzą do ręki PiS-owi krótką smycz do sterowania sądami. – mówiła w Sejmie posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz i dodała – W ustawie nie ma żadnych wymagań wobec kandydata na dyrektora sądu. Misiewicz i inni politycy PiS będą mogli szukać ich nawet na dyskotekach. Posłanka zaznaczyła, że całkowite oddzielenie czynności sądowniczych podległych prezesowi sądu i spraw finansowo-administracyjnych podległych dyrektorowi sądu wskazywanemu przez PiS tak naprawdę jest początkiem upolitycznienia sądów. To oznacza likwidację niezależności finansowej sądów.

Co w praktyce oznacza ustawa o ustroju sądów powszechnych autorstwa PiS? Prezes sądu będzie na przykład pozbawiony możliwości zarządzenia dodatkowych sesji sądu po godzinach pracy, ponieważ sprawy finansowe znajdą się pod kontrolą wyznaczonego przez PiS dyrektora sądu. Na to będzie musiał zgodzić się wyznaczony przez PiS dyrektor sądu, ponieważ pociąga to dodatkowe koszty.

Ponadto według nowych zapisów, jeśli sąd wyda niepodobający się władzy wyrok – jak ten w Suwałkach w sprawie spotkania wyborczego kandydatki PiS do Senatu – to kontrolowany przez PiS dyrektor sądu będzie mógł na przykład wstrzymać całkowicie remonty w gmachu sądu, albo na przykład odebrać całą obsługę sekretariatu nieposłusznemu wobec władzy sędziemu.

Sterowany przez PiS dyrektor sądu może przestać aktualizować dostęp do programów komputerowych, może nawet odebrać służbowy sprzęt informatyczny, albo wstrzymać udział nieposłusznego wobec władzy sędziego w szkoleniach niezbędnych po każdej większej zmianie przepisów prawa.

W praktyce nowa ustawa będzie narzędziem do paraliżowania prac niewygodnych dla PiS-u sędziów. Nadal pozostaną oni sędziami, ale możliwości orzecznicze mogą zostać niemal całkowicie zablokowane.