Nowoczesna domaga się, by pigułka „dzień po” pozostała dostępna bez recepty

Nowoczesna domaga się, by pigułka „dzień po” pozostała dostępna bez recepty

– PiS chce, by tabletka „dzień po” była dostępna wyłącznie na receptę. To ma być, jak mówią posłowie PiS, wyraz troski o kobiety, szczególnie młode Dziękujemy za taką troskę! Same się o siebie zatroszczymy – powiedziała z Sejmie posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus. Monika Rosa dodała, że PiS wmawia Polkom i Polakom, że tabletka „dzień po” to środek wczesnoporonny. – To kłamstwo. To jest środek antykoncepcyjny. Nowoczesna domaga się, by był dostępny bez recepty. Ideologia nie możne stać ponad prawami kobiet. – stwierdziła Rosa.

Na rozpoczętym dziś  (w czwartek, 20.04.) posiedzeniu Sejm miał debatować na zmianami zakładającymi, że tabletkę „dzień po” będzie można kupić tylko po wizycie u lekarza. Punkt ten spadł z porządku obrad. – Nowoczesna domaga się, by ten pomysł nigdy do Sejmu nie wrócił. Chcemy całkowitego zaprzestania prac nad tymi zmianami. – powiedział poseł .N Radosław Lubczyk.

Temat tabletki „dzień po” wrócił w środowym posiedzeniu sejmowej Komisja Zdrowia. Uczestniczyli w nim posłowie Nowoczesnej i wskazują, że przebiegało ono w sposób skandaliczny.  – Wiceminister zdrowia Zbigniew Król przyszedł na posiedzenie komisji kompletnie nieprzygotowany.  Nie wiedział, w których krajach Unii Europejskiej i na jakich zasadach dostępna jest pigułka „dzień po”. W całej Unii Europejskiej ta tabletka jest dostępna bez recepty. Tylko na Węgrzech jest tak, jak ma być w Polsce. – powiedziała Joanna Scheuring-Wielgus.  Wiceminister nie znal też danych dotyczących użycia tabletek „dzień po” przez kobiety w grupie wiekowej 15-20 lat. Nie wiedział, jakich środków komunikacji chce użyć Ministerstwo Zdrowia, by w ramach kampanii wartej 2 miliny 750 tysięcy złotych, promować naturalne metody zapobiegania ciąży. Posłanka Nowoczesnej J. Scheuring-Wielgus przywołała też wczorajsze wypowiedzi posłanki PiS Bernadetty Krynickiej która stwierdziła, że posłanki walczące o prawo kobiet do tabletki „dzień po” są niedouczone. – Porównała możliwość kupienia tabletki „dzień po”, do możliwości zakupu alkoholu. To oczywiste mylenie pojęć. W Polsce leganie można współżyć a co za tym idzie zajść w ciążę od 15 roku życia, a alkohol można kupić od 18 roku życia – przypomniała Scheuring-Wieglus. Inna posłanka partii rządzącej oznajmiła, że ciąża to nie katastrofa i że zawsze jest to szczęście.

Oczywiście, że ciąża to nie katastrofa. Ale nie wiem jak można powiedzieć, że zawsze jest to szczęście. Bo czy można nazwać szczęściem ciążę, będącą konsekwencją gwałtu lub gdy w ciążę zachodzi 16-latka? – pytała Joanna Scheuring-Wielgus i skomentowała też słowa posłów PiS, że wprowadzenie pigułki „dzień po” na receptę to troska o kobiety. – Panie ministrze Radziwiłł, posłowie PiS, dziękujemy za taką troskę, same się o siebie zatroszczmy. – podsumowała posłanka Joanna Scheuring-Wielgus.

– Takie pomysły to nic innego jak dyskretne, ale konsekwentne organicznie praw kobiet.  We wszystkich cywilizowanych krajach pigułka „dzień po” to preparat dostępny bez recepty. A polski rząd kierując się chorą ideologią chce wprowadzić zasady idące wbrew oczekiwaniom polskich kobiet, którym odbiera się możliwość decydowania kiedy i ile chcą mieć dzieci. Polski rząd, polski minister zdrowia uważa, że wie lepiej, co jest moralne, a co nie. Polskie kobiety mają swoją moralność i swoje sumienie. Nie potrzebują pańskich ideologicznych podpowiedzi i regulacji. – mówiła Monika Rosa.  – Zakazując pigułki „dzień po” posiłkujecie się nieprawdziwymi argumentami, że polskie kobiety łykają je jak cukierki. Żadne badania tego nie potwierdzają! – przekonywała posłanka Rosa. – Co więcej, w Polsce od 31 lipca 2015 roku do dziś  zgłoszono zaledwie 81 przypadków powikłań po zażyciu pigułki „dzień po”, z czego tylko 23 dotyczyły zajścia w ciążę. To znaczy, że w 23 przypadkach kobiety zaszły w ciążę po zażyciu tej tabletki. – argumentowała Monika Rosa i wskazywała, że zakazując pigułki „dzień po” rząd przyzwala na powiększenie się podziemia aborcyjnego.

Natomiast poseł Radosław Lubczyk, lekarz, polecił wszystkim wypowiadającym się w sprawie tabelki „dzień po” posłom-lekarzom, w tym ministrowi zdrowia, by wrócili na drugi rok studiów medycznych. – A konkretnie kierunek fizjologia. Tam są opisane jaki wpływ na organizm człowieka ma zażywanie różnych preparatów. Tabletka „dzień po” nie ma żadnego wpływu na gospodarkę hormonalną kobiet, co próbują udowadniać posłowie PiS. Przeciwbólowe leki kupowane bez recepty na stacjach benzynowych mają więcej przeciwwskazań niż tabelka „dzień po”. Czy ich kupowanie też będzie chciał ograniczyć minister zdrowia? – powiedział Lubczyk.