Posłanki Nowoczesnej oburzone słowami ministra zdrowia o pigułce „dzień po” dla zgwałconej kobiety

Posłanki Nowoczesnej oburzone słowami ministra zdrowia o pigułce „dzień po” dla zgwałconej kobiety

Posłanki Nowoczesnej zapowiedziały swój udział w kolejnym już Strajku Kobiet, który zapowiedziany jest na 8 marca.

– PiS nienawidzi kobiet. Każdego dnia dowiadujemy o kolejnych wstrząsających pomysłach  Prawa i Sprawiedliwości. Dlaczego kobiety muszą liczyć na łaskę rządu, na czele którego stoi kobieta? – pytała podczas spotkania z dziennikarzami w Sejmie posłanka Joanna Scheuring-Wielgus. Parlamentarzystki Nowoczesnej wyraziły oburzenie dzisiejszą wypowiedzią ministra zdrowia, który powiedział, że „jako lekarz” nie przepisałby pigułki „dzień po” kobiecie. Nawet gdyby została zgwałcona.

– Nie potrzebujemy rad „dobrego pana” Jarosława Kaczyńskiego. Nie potrzebujemy rad ministra Radziwiłła. Wciąż nam się mówi, co mamy robić, czego nie. Szanowni politycy Prawa i Sprawiedliwości, polskie kobiety mają rozum i sumienie. Same potrafimy zdecydować co jest dobre, a co złe. Co moralne, a co nie! – przekonywała posłanka Scheuring-Wielgus i zachęciła, do przyłączenia się do Strajku Kobiet w dzień Kobiet. – Nie godzimy się na politykę, która jest determinowana osobistymi poglądami ministra Radziwiłła. Tworząc prawo nie można uwzględniać tylko własnych przekonań – wtórowała jej Paulina Henning-Kloska. – Jesteśmy oburzone słowami ministra, który powiedział, że nie przepisałby zgwałconej kobiecie pigułki „dzień po”. Apelujemy, by przestał kłamać, że jest go środek wczesnoporonny. W całej Europie uznaje się to za środek antykoncepcyjny wydawany bez recepty. – wyjaśniła posłanka i stwierdziła, że minister zdrowia prowadzi grę światopoglądową, a pigułka „dzień po” jest elektem wojny, którą PiS toczy z kobietami. Wyraziła obawę, że partia Jarosława Kaczyńskiego będzie wpływała na lekarzy, by ci chowali się za klauzą sumienia i nie przepisywali kobietom pigułki „dzień po”. Zauważyła też, że nadużyciem jest wmawianie społeczeństwu, że kobiety łykają te pigułki jak pastylki. – To absurd i kłamliwa narracja! Proszę się z niej wycofać, panie ministrze zdrowia! – skomentowała P. Henning-Kloska.

Kamila Gasiuk-Pihowicz oceniła, że wprowadzenie recept na pigułkę „dzień po” to faktyczny koniec tego środka antykoncepcyjnego, ale to nie wszystko. – W Komisji ds. Petycji jest projekt, który zakłada możliwość nałożenia kary pozbawienia wolności do 2 lat za stosowanie i wprowadzanie do obiegu tabletki „dzień po”. Ale to nie wszystko. Bardzo ogólne zapisy tego projektu mogą doprowadzić do całkowitego zakazu antykoncepcji w Polsce. – ostrzegła Kamila Gasiuk-Pihowicz i zaznaczyła, że ten projekt nie został odrzucony a przesłany do konsultacji do premier Szydło. – W każdej chwili możemy oczekiwać wprowadzenia go do porządku obrad.- oceniła Gasiuk-Pihowicz i przypomniała, że prawo do decydowania, ile chce się mieć dzieci, jest podstawowym prawem każdego człowieka, a na odbieranie tego prawa przez rządzących Nowoczesna się nie godzi.

– W Dniu Kobiet nie kupujcie nam kwiatów. Pójdźcie razem z nami 8 marca w obronie praw kobiet – apelowała do wszystkich mężczyzn posłanka Monika Rosa, która zwróciła się też bezpośrednio do premier Szydło. – Proszę rządzić krajem, a nie naszymi sumieniami. W PiS, w XXI wieku to ideologia decyduje o tym, czy ludzie będą mogli mieć dzieci. Ideologia wyznawana przez PiS zdecydowała o wstrzymaniu finansowania in vitro, ideologia przyświecała tym, którzy decydowali, że Centrum Praw Kobiet nie dostanie dofinansowanie, ideologia byłą ważniejsza niż zajęcia z edukacji seksualnej w szkołach. A przecież bez edukacji seksualnej liczba niechcianych ciąż tylko wzrośnie. – tłumaczyła Monika Rosa.

W konferencji prasowej wzięła też udział posłanka Joanna Schmidt. Marszałek Marek Kuchciński nie wyraził zgody na jej udział w Światowym Forum z okazji Dnia Kobiet w Waszyngtonie Posłanka Nowoczesnej chciała formalnie reprezentować polski Sejm podczas debat na temat problemów kobiet, także w Polsce.- Wszelkie koszty pobytu pokrywa organizator, mimo to marszałek postąpił złośliwie i się nie zgodziła mój wyjazd jako oficjalnej przedstawicieli polskiego Sejmu. Ale będę tam, będę reprezentowała polskie kobiety, będę mówiła o naszych problemach. Będę dyskutowała o tym wszystkim, co dla nas ważne. – zapewniła Joanna Schmidt.